W poszukiwaniu ukrytego ostrza

Tytułem wstępu

Niniejszy wpis traktuje o poszukiwaniach noża odpowiedniego do dość specyficznych zastosowań, co może sugerować wąską grupę odbiorców. Nic bardziej mylnego! Niezależnie od pokazanego poniżej kontekstu, chcę zapoznać Cię z autorskim przeglądem niewielkich noży, które mogą się znaleźć w miejskim EDC lub awaryjnym zestawie survivalowym.

Kontekst poszukiwań

Mój pierwszy nielegalny wyjazd do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia był jedynym do tej pory nielegalem, na którym miałem styczność z siłami porządkowymi. Ot, normalnie, złapali nas na kwaterze w Prypeci. Bywa.

Po grze wstępnej w postaci zastraszania konsekwencjami, rozpoczął się proces dogadywania scenariusza innego niż przewidziany przez prawo. Stanęło na wariancie półoficjalnym. Dokładniej: idziemy w swoją stronę, jednak policja konfiskuje wszystkie przedmioty, które uznali za „pomocne w popełnianiu przestępstwa” oraz „przedmioty niebezpieczne”. Konfiskacie uległy zatem mapy, Skeletool od Leathermana i Trailmaster od Victorinoxa. Przed rozpoczęciem przeszukania dałem radę schować pod materac Companiona HD od Mory – kto wie, może leży tam do dziś. Ocalał jedynie Opinel No. 7, uznany w akcie łaski za nożyk „do chleba”.

Staszek (niezmiennie polecam jego blog), który prowadził naszą ekipę, zarzeka się, że główną funkcją noży, które nosił ze sobą do Zony, było poprawianie morale. Dokładniej, świadomość posiadania ostrego narzędzia, którym w razie potrzeby mógłby się obronić. Funkcja druga i ostatnia to krojenie bułek. Ja jednak swoje wiem – coś ostrego w kieszeni ma być.

Tymczasem zaś sytuacja zrobiła się nieciekawa. Pomijając koszt sprzętu, zostałem w Zonie z jednym, stosunkowo delikatnym nożem.

To co z tym ukrytym ostrzem?

Nawiązanie do serii Assassin’s Creed, które można rozpoznać na zdjęciu z nagłówka jest celowe, choć luźne. Przygotowując się do drugiego „nielegala” wiedziałem, że dla komfortu psychicznego muszę mieć ostrze, które w razie rewizji będzie miało szansę być przeoczone. Jednocześnie nie mogło to być narzędzie nadające się wyłącznie do otwierania listów.

Na ukryte ostrze narzuciłem następujące warunki:

  • dość wytrzymałe, żeby wyciąć gruby kij z twardego drewna
  • wystarczająco ostre, żeby skutecznie strugać pukle
  • nieduże – najlepiej, żeby mieściło się w ukrytej kieszonce w pasie Bastil od Baribala, nie rzucając się jednocześnie w oczy (tego kryterium nie spełnił żaden nóż)
  • lekkie – opcja numer dwa zakładała schowanie noża w jakimś niewinnym elemencie bagażu (np. w paczce chusteczek) – nie można było więc tego elementu podejrzanie dociążyć
  • tanie – na wypadek ewentualnej konfiskaty

Dlaczego akurat takie? Każdy dziad – włóczęga potwierdzi, że porządny kij jest nieoceniony w spotkaniu z dzikimi psami – a tych w Zonie trochę jest. Możliwość wycięcia kostura uznałem zatem za nieodzowną. Na pukle upierałem się, gdyż prognozy mówiły, że będzie zimno – rozważałem więc możliwość awaryjnego rozpalania ognia. Pozostałe warunki są zrozumiałe same przez się.

Jak sprawdzałem kandydatów?

Przed wyjazdem miałem czas. Jakieś 10 miesięcy. Każdy z kandydatów jeździł u mnie w kieszeni i po prostu był używany. Ci lepsi – dłużej, co gorsi -krócej. Uważny czytelnik domyśli się, że kolejne zakupy były skutkiem odnajdywania niedoskonałości dyskwalifikujących aktualnie użytkowany model.

Ponieważ przygód z opisywanymi tu nożami nie dokumentowałem, na potrzeby wpisu potrzebne było dobranie jednolitego kryterium porównawczego. Znalazłem zatem w lesie powaloną sosenkę o grubości akurat na solidny kostur. Wszystkie noże były użyte do zastrugania jej końcówki – w celu zasymulowania wycięcia i zaostrzenia. Zastrugany kawałek był potem odcinany, by zrobić miejsce dla kolejnego noża. Pukle strugałem natomiast z tego, co akurat w ręce wpadło.

Przedstawiam zatem kolejnych kandydatów do roli ukrytego ostrza.

Tagi , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.
  • Spis treści