Real Steel Bushcraft III

Mora na sterydach

Im dłużej używałem NS-1 od Grzegorza Prządki, tym częściej łapałem się na tym, że irytuje mnie jego masa. Nie oszukujmy się: NS-1 jest idealny jako jedyne narzędzie brane w teren, jednak do codziennych prac na działce w zupełności wystarcza coś lżejszego. Zacząłem się więc powoli rozglądać za nożem mniejszego kalibru.

Po doświadczeniach z tanimi Morami wiedziałem, że potrzebuję noża, który byłby Morą, ale sensownie wykonaną. W wolnym tłumaczeniu:

  • full tang
  • stal węglowa lub narzędziowa
  • szlif płaski lub skandynawski
  • mniej więcej 10 cm krawędzi tnącej
  • dobry stosunek jakości do ceny

Po sprawdzeniu przeróżnych opcji dostępnych na rynku wahałem się między Morą Garberg a Bushcraftem od Tlima. Oba miały jednak swoje wady: Tlim małą dostępność, Garberg sporą cenę (plus mój uraz do marki). Wtedy pojawił się on, cały na czarno 😉

Krótka charakterystyka

Real Steel Bushcraft podpatrzyłem na szkoleniu Survivaltech u jednego z instruktorów. Już to było wystarczającą rekomendacją, a po wypróbowaniu narzędzia byłem już kupiony. To było to. Rękojeść pasująca do mojej wielkiej łapy, szlif skandynawski, stal D2, kydex w komplecie. I to wszystko za jedyne…

Jakkolwiek tandetnie nie brzmiałaby nazwa marki, Chińczycy z Sanrenmu (Real Steel to takie Sanrenmu premium) znają się na robocie. Zgodnie z informacją od producenta, ma on całkowitą długość 218 mm, z czego 105 mm przypada na krawędź tnącą – zgadza się to z moimi pomiarami. Głownia full tang o grubości 3,6 mm oprawiona jest w laminat G10, w komplecie zaś dostajemy pochwę z kydexu. Tylko tyle – i aż tyle.

Uważny czytelnik dostrzegł już pewnie „III” w nazwie modelu, co sugeruje dostępność innych wersji. Owszem, nóż występuje w wielu odmianach – można je znaleźć na stronie producenta.

Wrażenia z użytkowania

Po roku użytkowania uważam zakup za udany. W pierwszej kolejności – Real Steel Bushcraft przemawia do mojego poczucia estetyki. Jest prosty, bez żadnych udziwnień, wszystko w jego wyglądzie mówi „jestem nożem do pracy, nie do leżenia na półce”.

Jest to o tyle ważne, że w mojej opinii nóż, jako narzędzie „osobiste”, musi podobać się właścicielowi.

Z prawej strony głowni (jakby ktoś zapomniał) znajduje się oznaczenie stali

z lewej zaś – logo producenta.

Na końcu rękojeści znajduje się, wkomponowany w tang, zaczep na linkę. Początkowo (co widać na pierwszym zdjęciu) na lince wisiał mosiężny koralik. Miał on jednak zwyczaj denerwującego obijania się o rękojeść, został więc zastąpiony mini-parokrokomierzem z czterema celtic buttonami (efekt widać na drugim zdjęciu).

Niezależnie od wyglądu, nazwa „Bushcraft” zobowiązuje. Nóż świetnie nadaje się do pracy w drewnie. Struga piękne pukle, można też nim bez ryzyka batonować.

Real Steel Bushcraft nie nadaje się za to do rąbania drewna – jest na to po prostu za lekki. Owszem, po przytroczeniu linki można na upartego potraktować ją jako przedłużkę rękojeści i korzystając z większej bezwładności urąbać to i owo… jest to jednak proszenie się o wypadek.

Powyższe nie zmienia faktu, że nóż radzi sobie z batonowaniem „na bobra”. Leżcą na ziemi lub stabilnie przymocowaną do pnia kłodę batonujemy pod kątem na przemian z lewej i z prawej strony. Dwie minuty pracy i solidna kłoda jest „nadgryziona” w stopniu umożliwiającym złamanie.

Z uwagi na zastosowanie twardej stali, podobna operacja praktycznie nie wpływa na krawędź tnącą (zdjęcie wykonane zaraz po oprawieniu kłody).

Dołączona pochwa doskonale trzyma nóż. Posiada również mocowaną na śrubki szeroką pętlę, pozwalającą komfortowo zawiesić nóż nawet na bardzo szerokich paskach. Krawędź grzbietu jest ostra, co przekłada się na wzorcową współpracę z krzesiwem.

Łyżka dziegciu

Do czegoś trzeba się jednak przyczepić, czyż nie?

Zacznijmy od szlifu. Połączenie twardej stali narzędziowej z wąską (na mój pomiar 17 stopni) krawędzią tnącą może powodować efekt diamentu, czyli skutkować przedmiotem twardym i kruchym. Wiercenie fabrycznie naostrzonym nożem w desce (w celu zrobienia wstępnego otworu na wkręt) zaowocowało lekką kontuzją w okolicach sztychu

Problemu nie udało się odtworzyć na drugim egzemplarzu (zakupionym na wyraźne żądanie żony). Koniec końców uznałem jednak, że należy dla pewności zmienić kąt krawędzi tnącej na 25 stopni, przekształcając szlif skandynawski w szlif płaski. Owszem, wpłynęło to w pewnym stopniu negatywnie na właściwości tnące, ale na pewno zwiększyło wytrzymałość noża.

Bliższe zbadanie mojego egzemplarza pokazało niedokładne doszlifowanie pinu trzymającego na miejscu okładki do samych okładek.

Nie jest to odczuwalne w codziennej pracy, wspominam jednak o tym z kronikarskiego obowiązku. Dodam jednak, że w żoninym egzemplarzu wada nie występuje. Tak czy inaczej, jeśli zdecydujesz się na zakup, można przypuszczać, że istnieje niezerowa szansa na trafienie na gorszy egzemplarz.

Dalej: fabryczna pochwa dołączona do Real Steel Bushcraft pozbawiona jest jakiegokolwiek uchwytu na krzesiwo. Jak na nóż o takiej nazwie jest to poważne niedopatrzenie. Z drugiej jednak strony, gdyby dulka na krzesiwo była dołączona, nie miałbym pretekstu do popełnienia brzydkiej kieszeni – samoróbki, przymocowanej do pochwy shockcordem (możesz ją podziwiać na wcześniejszych zdjęciach).

Podsumowanie

Niezależnie od wskazanych wad, nie mających realnego wpływu na użytkowanie noża, polecam ten produkt z całego serca. Uznawany przez lata za ideał NS-1 powoli zbiera kurz – zabieram go w teren tylko jeśli z góry planuję większe prace w drewnie (np. całonocne ognisko) lub po prostu chcę spuścić nieco pary rąbiąc i batonując grube kłody. Do codziennego użytku, czy to na działce, czy na krótkim wypadzie w teren, Real Steel Bushcraft III nadaje się idealnie. Jest na tyle dobry, bym nie bał się go katować i na tyle tani, żeby nie podpadać pod kategorię „Zniewalająco dobrego sprzętu”.

Stosunek użytych materiałów i wykonania do ceny jest więcej niż zadowalający, jeśli więc szukasz Mory na sterydach – bierz ten nóż bez wahania.

Ostatnia uwaga: na dzień pisania obecnego wpisu nóż jest trudno dostępny w Polsce. Mam jednak nadzieję, że po koronawirusowym szaleństwie znów będzie można go kupić.

Otagowano , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

2 odpowiedzi na „Real Steel Bushcraft III

  1. leśny dziad komentarz:

    Trudna dostępność?
    Knives and Tools – nasze sklepy nożowe się tam zaopatrują. Zdradzę Wam tajemnicę. Jak sprawdzisz ceny to u nich taniej. W ofercie jest. Polecam. Mają świetne noże u nas niedostępne. Od jakiegoś czasu tylko tam kupuję, bez pośredników.
    Nóż, a dokładniej pochwa ma ogromną wadę. Wisi na taśmie. Fajnie to może dynda ale kiepsko jedną ręką dobyć noża. Dobra Finowie też tak mają i dają sobie radę. Polecam jednak zmienić pochwę na skórzaną – zrobić samemu albo za 50 zł kupić w sklepie…myśliwskim – tam są dostępne bo myśliwi nie lubią jak coś hałasuje a skóra jest cicha.
    Szlifu skandynawskiego jak i wklęsłego nie znoszę. Musi być płaski dla mnie albo bardzo wysoki.
    Może to dlatego że nożem w drewnie nie lubię dłubać – jako szkutnik, cieśla oraz stolarz (mam znacznie więcej zawodów) do drewna używam innych narzędzi. W praktyce sprawdzi się KAŻDY nóż. Zdarzyło mi się 3 lata mieszkać w lesie. Ognisko to było jedyne źródło ciepła do gotowania, grzania wody na pranie czy ciepła do ogrzania się zimą. Miałem dwa noże. Super fajny za 100 dolarów (awaryjnie!) i taki zwykły z marketu Jula za 2 dolary + siekiera za 15 dolarów. Przez te 3 lata nie musiałem ani raz sięgać po ten za 100 dolarów. Ten za 2 dolary odwalił całą robotę. No głównie pracowała siekiera by być szczerym. Lubię noże, mam ich sporo ale realnie to każdy dowolny nóż sobie da radę. Im gorsza stal tym łatwiej go naostrzysz. I nauczysz się ostrzyć dobrze noże. Aha, nożem nigdy nie batonuję. Nasi przodkowie nie musieli to i my nie musimy. To moda by uzasadnić posiadanie dużych, ciężkich noży (najdłuższy jaki kupiłem w życiu to Glock – długi ale lekki i wąski).
    Do kuchni optymalny dla mnie jest płaski szlif i 5 cali głowni, w terenie optymalny to 3,5 cala ostrza.
    Masa optymalna to od 120 do 220 gram.
    Nóż dyskretny, noszony do samoobrony idealny to 2,25-2,75 cala ostrza czyli 6-7 cm.

    • Bartek komentarz:

      Cześć,

      Trzech lat w lesie nie przebiję 🙂 Batonowanie jest dla mnie zastępstwem siekiery – wiadomo, jak masz siekierę przy sobie, używasz narzędzia które zostało stworzone m.in. do rozłupywania drewna, nie ma sensu kombinować. Kłopot w tym, że choć siekierę nieodmiennie doceniałem na działce, w teren jakoś rzadko ją zabieram. Cóż, każdemu wg potrzeb. Co do ostrzenia… za gówniarza miałem nóż monterski Gerlacha. Nie wiem, z jakiej był stali, ale na polnych kamieniach potrafiłem go naostrzyć na brzytwę. Pamiętam, że sporo głowni mu ciągłym ostrzeniem zjechałem, więc musiał być względnie miękki skoro dzieciak dał radę. Pamiętam jednak, że dość grube gałęzie leszczyny ciął za jednym pociągnięciem. Można 🙂

      Knives and Tools sprawdzę, dzięki 🙂

      Pozdrawiam,
      Bartek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • Spis treści