Tritan za (mniej niż) dychę, czyli bidon Quechua 100

Na początek niniejszego wpisu muszę zdradzić, że mam pewien żal do Wszechświata. Powód jest prosty: na butelkę Quechua 100 Tritan 0,8 l. trafiłem stanowczo za późno. Kiedy przemierzając Decahtlon (którego marką własną jest Quechua) zauważyłem kątem oka napis „Tritan” oraz cenę – poniżej 10 PLN – musiałem kilka razy sprawdzić, czy nie doszło do pomyłki. Byłem już wtedy posiadaczem Nalgene Oasis, Nalgene Wide Mouth i przynajmniej jednej butelki Karrimor. Za każdą z nich zapłaciłem kilkadziesiąt złotych, a tu… Tritan za (mniej niż) dychę? Niemożliwe.

A jednak. Co więcej, okazało się, że nie chodzi tu o agresywną promocję – jest to stała cena. Dociekliwy czytelnik może sprawdzić to osobiście na stronie Decathlona.

Czy butelkę Quechua 100 Tritan Decathlon sprzedaje poniżej kosztów, czy też Nalgene i pozostałe firmy to zdziercy – nie wiem. Nie zmienia to faktu, że opisywana butelka jest w kategorii stosunku ceny do jakości najlepszym wyrobem z tritanu, jaki kiedykolwiek widziałem.

Co ja tak z tym tritanem? Podobnie jak w opisie Nalgene Oasis, dla wygody czytelnika przekleję fragment recenzji Nalgene Wide Mouth. Tritan to taki sprytny rodzaj plastiku, który zachowuje się nieco jak szkło. Nie wchodzi w reakcje z zawartością i jest odporny na temperatury. W szczególności nie wydziela szkodliwego BPA (szczegóły na Wikipedii). W przeciwieństwie do szkła, tritan się nie tłucze, co czyni go dobrym materiałem na wszystko, co służy do przenoszenia spożywki w terenie.

Prosta i funkcjonalna

Powyższymi słowami najłatwiej opisać prezentowaną butelkę. Bidon Quechua 100 Tritan 0,8 l. nie prezentuje się co prawda zbyt „taktycznie”, ale za niewielkie pieniądze robi (prawie) wszystko to, za co cenię Nalgene Wide Mouth. Szeroki wlew umożliwiający wrzucanie lodu lub pobieranie śniegu? Proszę bardzo!

Miarka ułatwiająca odmierzanie płynów? Jest.

Owszem, można przyczepić się do faktu, że miarka ma niską – co 200 ml. – dokładność. Z drugiej jednak strony, skala jest wytłoczona. Oznacza to, że, w przeciwieństwie do „słoika” Nalgene, skala nie zetrze się z butelki pod wpływem kontaktu z kubkiem.

W przeciwieństwie do butelki Helikon / Karrimor, Quechua 100 Tritan toleruje wrzątek, może więc, po zabezpieczeniu skarpetką, robić za termofor do śpiwora (czytelnik będący na bieżąco z blogiem pamięta zapewne, że patent ten zapewnił mi komfortowy sen na Mierzei Wiślanej). Mniejsza objętość oznacza krótsze grzanie – nie jest to jednak coś, z czym nie da się żyć.

Czytelnik roztargniony może mieć do Decathlona pretensje o brak mechanizmu mocującego nakrętkę do butelki. Też trochę mi to przeszkadzało, dla chcącego jednak nic trudnego. Poniższe zdjęcie przedstawia moje rozwiązanie problemu. Prowizorka? Owszem. Ale działa 🙂

Gryzigramków (znaczy, chciałem powiedzieć, fanów podejścia ultralight do turystyki) ucieszy zapewne fakt, że Quechua 100 Tritan waży mniej niż 100 gramów. Dokładniej zaś – 96 g.

Akcesoria

Z przyczyn, których nie pojmuję, Quechua 100 Tritan nie wyparła jeszcze Nalgene Wide Mouth ze świadomości polskich survivalowców. Oznacza to, że próżno szukać taktycznych pokrówców szytych specjalnie pod tę butelkę. Nie zmienia to faktu, że pokrowce uniwersalne spokojnie sobie z nią poradzą.

Jeśli ktoś nie wymaga od pokrowca wojskowego szyku, z powodzeniem może przy okazji wizyty w Decathlonie kupić izolowany pokrowiec na bidon – zdecydowanie tańszy, niż np. taktyczny odpowiednik od Baribala. Przeglądając stronę Decathlona znalazłem również nakrętkę, zmieniającą Quechua 100 Tritan w mini-camelbak (uprzedzam lojalnie, że nie sprawdzałem na własnej skórze żadnego z tych rozwiązań).

Jeśli ktoś jest fanem przenoszenia butelki w naczyniu mam złe wiadomości. Kształt butelki jest nieregularny, co oznacza, że ciężko dobrać kubek, w którym bidon nie będzie się telepał. Trudność ta może być pretekstem do rozważenia zmiany przyzwyczajeń i upychania w kubku czegoś innego – np. kuchenki gazowej i kartusza.

Wrażenia z użytkowania

Jak zaznaczyłem na wstępie – żałuję, że nie dorwałem się do tej butelki kilka lat temu. Za 20% ceny konkurencji od Nalgene (lub za mniej niż pół ceny Helikona) dostajemy uniwersalną butelkę turystyczną, oferującą również zastosowania survivalowe (przenoszenie wrzątku lub jedzenia). Względnie lekka, smukła (czyli łatwa do przenoszenia w bocznych kieszeniach plecaka), a co najważniejsze – tania. Gdyby nie pewien sentyment, jakim darzę swój egzemplarz Nalgene Wide Mouth, to właśnie bidon Quechua brałbym na wyprawy – te długie i te krótkie. Wielbicielom markowych rozwiązań polecam Nalgene Wide Mouth, fanom wojska – Nalgene Oasis. Jeśli więc szukasz butelki z tritanu, ale nie zależy Ci na szpanowaniu na szlaku czy wojskowej stylówie – bez wahania kieruj się do Decathlona.

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

5 odpowiedzi na „Tritan za (mniej niż) dychę, czyli bidon Quechua 100

  1. Pingback:Nalgene Oasis, czyli tritan dla wojska - Tanie Przetrwanie

  2. Pingback:Butelka Karrimor / Helikon Tritan Bottle - Tanie Przetrwanie

  3. Pingback:Nalgene Wide Mouth, czyli multitool wśród butelek - Tanie Przetrwanie

  4. Piotr komentarz:

    Na stronie Decathlon jest dużo negatywnych opinii, że ten bidon przecieka przez nieszczelną nakrętkę. To nieco dyskwalifikuje ten produkt.

    • Bartek komentarz:

      Cześć,

      Do tej pory przecieków nie odnotowałem ani ja, ani żaden ze znajomych, którym ją poleciłem.

      Pozdrawiam
      Bartek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Spis treści