Poddupnik z Aliexpress

Poddupnik towarzyszy mi, jak sprawdziłem na Aliexpress, od września 2017 roku. Składana w harmonijkę mini-mata o strukturze pojemnika na jajka zachwyciła mnie do tego stopnia, że w kilku transzach sprowadziłem kilkanaście egzemplarzy. Jest to jeden z nielicznych, obok noża, krzesiwa i apteczki, element ekwipunku, który praktycznie zawsze zabieram w teren. Powodów jest kilka. Po pierwsze…

Suchy zad, czysty zad

Podstawową funkcją podkładki do siedzenia jest oczywiście izolacja miejsca, gdzie plecy szlachetną nazwę swą tracą, od podłoża.

Jestem z pokolenia, które było w dzieciństwie straszone, że jeśli usiądą na zimnej glebie to „dostaną wilka”. Czy dorośli mieli na myśli zapalenie pęcherza moczowego czy też zakrzepicę guzków krwawniczych, nie wnikam. Fakt jednak, że straszenie wziąłem sobie do serca i nie lubię siadać na zimnych czy mokrych powierzchniach. Pomijając skutki zdrowotne, używając poddupnika nie straszę otoczenia mokrymi plamami na tyłku.

Plaża all inclusive

Poddupnik stosuję często w roli izolatora nerek. Jeśli chcę się położyć i pogapić na chmury, umieszczam podkładkę pod nerkami. Gdy mam dodatkowo jakąś warstwę ocieplającą, otrzymuję zestaw zastępujący z powodzeniem karimatę.

Oszczędzaj płuca

Czytelnik znający cykl „Ognisko dla początkujących” pamięta zapewne, że odradzając dmuchanie, zalecam w nim wachlowanie żaru. Poddupnik idealnie sprawdza się w roli wachlarza ogniskowego.

Ale jak to „zawsze”?

Wspomniałem, że poddupnik zabieram praktycznie na każde wyjście w teren? Chyba tak. Pomijając wypisane wyżej zalety, po złożeniu zajmuje bardzo niewiele miejsca. Można usztywnić nim tył plecaka lub przytroczyć go na zewnątrz. Podkładka mieści się również w kieszeni.

Mimo, że trochę wystaje z kieszeni cargo SFU Next, nie przeszkadza w marszu, gdyż waży zawrotne…

Jaskrawy czy maskujący?

Pierwsze kupione przeze mnie egzemplarze były oczywiście zielone. Gdy jednak kilkukrotnie musiałem wracać na miejsce odpoczynku, bo w roztargnieniu nie spakowałem podkładki, kupiłem też kilka jaskrawopomarańczowych. Zasada jest prosta – jeśli poddupnik idzie do plecaka, biorę jaskrawy. Jeśli do kieszeni – zielony. Jeśli wezmę pomarańcz, a nie chcę się rzucać w oczy, wystarczy podkładkę odwrócić. Od spodu wszystkie są czarne.

Gdzie i za ile?

Polecam sprowadzanie bezpośrednio z Chin (linka tradycyjnie pod obrazkiem).

Ten sam produkt z metką (np. Naturehike, Robens, Decathlon czy Fox Outdoors) kosztuje czterokrotnie więcej. Nie są to wciąż duże kwoty, ale lepiej mieć cztery niż jeden. Poza wyjściami w teren używam poddupników na działce, często rozdaję też znajomym, jeśli dadzą się zachwycić moim peanom na cześć tych podkładek. Więc tak, cztery są lepsze.

Zorientowany czytelnik wie zapewne, że na rynku można dostać poddupniki taktyczne (ostatnio taki wypuścił Helikon), ale wydaje mi się, że nie ma sensu przepłacać. Chińczycy oferują produkt świetny funkcjonalnie za śmiesznie niską cenę. Kup, podziękujesz mi później.

A co z tą kostką?

Chińczycy oferują również odmianę poddupnika składaną w kostkę. Oczywiście musiałem ją wypróbować i odradzam. Za tę samą cenę otrzymujemy produkt który z racji swojej konstrukcji gorzej wachluje ognisko i ma mniejszą izolację termiczną. Testów na R-Value nie robiłem, ale prosty eksperyment przy użyciu butelek z gorącą wodą pokazuje jasno, kto tu rządzi. Kostki więc nie polecam.

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.
  • Spis treści