Spodnie SFU Next, czyli pożegnanie króla

Spodnie nie do zdarcia

Przed rozpoczęciem pisania sprawdziłem datę zakupu pierwszej pary spodni SFU Next (w amerykańskim woodlandzie). Marzec 2015, pięć i pół roku od dziś. W międzyczasie zajechałem kilka par innych modeli spodni – dżinsów, trekkingów, bojówek… te natomiast nie zamierzają się poddać. Ich „przebieg” mogę tylko szacować, ale z czystym sumieniem przyjmuję, że co najmniej kilkaset, a pewnie ponad tysiąc kilometrów w nich przeszedłem. W międzyczasie kupiłem kolejne cztery pary i wystarczą mi chyba do końca dni moich. Doświadczony czytelnik z pewnością może podać inne modele, których nie dał rady wykończyć przy podobnym trybie użytkowania. Nie o samą wytrzymałość jednak chodzi. Za niecałe 150 PLN Spodnie SFU Next oferują jednak szereg ciekawych rozwiązań, które będę podkreślał w dalszej części wpisu.

Niestety Helikon uznał za stosowne wypuścić tzw. wersję MK2, która zapewne wyprze aktualny model ze sklepów. W mojej opinii nowa wersja jest dużo gorsza, stąd smutny tytuł wpisu.

Materiał

Spodnie wykonane są z mieszanki bawełny (60%) i poliestru (40%) uzupełnionego ripstopem, czyli siateczką zapobiegającą rozdarciom. Czy jest to materiał nieśmiertelny? Oczywiście, że nie. Zdarzyło mi się rozedrzeć go przechodząc przez płot, interwencja krawca załatwiła jednak sprawę.

Materiał ma jednak dodatkową ważną cechę – świetnie trzyma kolor. Po pięciu latach i dziesiątkach prań nie można oczekiwać, że kolory będą jak nowe, jednak SFU Next o niebo lepiej znoszą próbę czasu niż dużo droższe modele Helikona (wszystkie UTP chowają się teraz ze wstydu). Ważna informacja dla fanów ognisk: większa iskra osadzona na spodniach powoduje widoczne ślady.

Kieszenie

Czym się różnią bojówki od dżinsów? Przestrzenią ładunkową. Sensownie zaprojektowane kieszenie pozwalają na przenoszenie sprzętu, minimalizując jednocześnie ryzyko jego utraty. Powód jest prosty – prawdopodobieństwo, że zostaniesz bez plecaka jest większe, niż że zostaniesz bez spodni. Zacznijmy od góry.

Kieszenie na biodrach

Spodnie SFU Next są wyposażone w standardową na pierwszy rzut oka parę kieszeni biodrowych. Jeśli jednak przyjrzeć się im bliżej, dostrzega się kilka fajnych cech. Dodatkowa warstwa materiału w miejscu, gdzie nosi się na klipsie nóż albo multitool – niby oczywiste, ale… pięć lat noszenia klipsów nie dało materiałowi rady. Ciekawostki zaczynają się jednak, gdy spojrzymy nieco wyżej. Helikon wszył w przednią szlufkę D-ring, na którym można podwiesić np. klucze. Krawędź kieszeni jest zbliżona do poziomu, więc cokolwiek podwiesimy na D-ringu, wpada do kieszeni i nie dynda się na wierzchu. Oczywista oczywistość? No… nie. Ten sam producent w innych modelach wszywa tylko kanalik, w którym samodzielnie trzeba umocować karabińczyk. Ten sam producent umieszcza ten kanalik przy kieszeni o skośnej krawędzi, co owocuje wspomnianym wcześniej dyndaniem. Oba problemy można znaleźć np. w modelu CPU. Kupując spodnie SFU Next nie muszę szukać po szufladach karabińczyka. Nie muszę też słuchać dzwonienia kluczy zahaczonych na takim karabińczyku. Uważny obserwator znajdzie na biodrze mniejszą kieszonkę, umieszczoną pod kieszenią główną. Jest użyteczna – smartfon się nie zmieści, ale paczka chusteczek – jak najbardziej.

Kieszenie cargo

Duże kieszenie na udach to bojówkowy standard. Spodnie SFU Next mają jednak rozwiązanie rzadko spotykane – wewnętrzny organizer. W zamyśle producenta jest to przestrzeń służąca do dyskretnego przenoszenia magazynków, bystry czytelnik znajdzie jednak masę innych zastosowań. Jeśli zignorować materiałowe kieszenie na magazynki, przy pomocy wszytych gum można ustabilizować dowolny podłużny przedmiot: nóż, piłę, gaz pieprzowy, pałkę teleskopową… Można też do nich przyczepić smycz z portfelem lub innym przedmiotem, który chcemy zabezpieczyć przed zgubieniem.

Patent z gumą w kieszeni cargo uważam za przebłysk geniuszu i w bojówkach innych niż SFU Next samodzielnie powszywałem podobne stabilizatory. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że kieszenie są zapinane na rzep, z możliwością dodatkowego zabezpieczenia przy pomocy guzika (guzik wchodzi w materiałową szlufkę, którą widać na zdjęciu powyżej). Jeśli interesuje Cię pojemność kieszeni, spieszę z odpowiedzią: 49 piłeczek golfowych.

Dlaczego objętość mierzę piłeczkami? Podczas spacerów po rezerwacie Morysin zdarza mi się je zbierać w celu wyrzucenia do śmieci. Pobliskie pole golfowe jest za krótkie dla części graczy, więc las tonie w zbyt mocno wybijanych piłeczkach. 49 sztuk to aktualny rekord sprzątania przy jednym podejściu, a jednocześnie limit pojemności kieszeni.

Kieszenie na wkładki chroniące kolana

Spodnie SFU Next mają na kolanach kieszenie na wkładki z neoprenu. Wkładki mają chronić stawy podczas czołgania się lub klęku, zarówno poprzez amortyzację, jak i izolację termiczną. Helikon sprzedaje tzw. wkładki low profile, czyli wściekle drogi neopren wraz ze schematem docięcia. Bystry czytelnik z pewnością zrozumie, że analogiczne wkładki można zrobić we własnym zakresie. Wystarczy wyciąć z neoprenu lub starej karimaty pasujące do kieszeni jajko. Efekt wycięcia wkładamy w kieszeń na wkładki i nosimy jakiś czas. W wyniku eksploatacji na wkładce powstają naturalne zgięcia (zmarszczki) – są to miejsca, w których trzeba wyciąć kliny w kształcie V, w celu zwiększenia komfortu użytkowania. Poniższe zdjęcie przedstawia praktyczne zastosowanie podobnych rozmyślań. Neopren pozyskany z kupionego w second handzie pasa odchudzającego był cienki, więc zszyłem dwie warstwy.

W retrospekcji, praca włożona w stworzenie wkładek była cokolwiek bezsensowna. Aktualnie, zamiast robótek ręcznych, polecam skorzystanie z nakolanników ochronnych M-Tac.

Pozostałe kieszenie

Spodnie SFU Next posiadają na łydce dodatkową kieszonkę zapinaną na rzep. Zdaje się, że jest przeznaczona na opatrunek. Ja jednak polecam ją na papier toaletowy. Tak się składa, że ta kieszeń jest świetnie dostępna w trakcie wiadomej czynności…

Spodnie mają też dwie kieszenie na tyłku, ale ponieważ nigdy z nich nie korzystam, nie zasługują nawet na zdjęcie.

Okolice pasa

Doświadczony czytelnik z pewnością kojarzy system regulacji obwodu spodni w pasie, oparty na tasiemkach i „drabinkach”. Jeśli tak, wie również, że ten system ma tendencje do niekontrolowanego luzowania. Projektant spodni SFU Next wykazał się przebłyskiem geniuszu i w ramach blokady tasiemki zamiast drabinki zastosował rzep. Nadmienię, rzep, który trzyma i działa niezmiennie od lat.

Szlufki spodni współpracują nawet z szerokimi pasami (50 mm.), jednak instalacja paska z szeroką klamrą (np. AustriAplin Cobra) wymaga demontażu klamry. Szlufki są przyszyte porządnie, choć wypada wspomnieć, że słabo znoszą długotrwały kontakt z plecakiem – potrafią się przecierać.

Krój

Spodnie SFU Next są szersze niż typowe dżinsy, ale nie tak workowate jak np. M65. Pomimo długich marszów nigdy nie zdarzyło się, aby obtarły mnie w kroku.

Wrażenia z użytkowania

SFU Next to moje spodnie pierwszego wyboru. Na tyle tanie, żeby nie podpadały pod kategorię zniewalająco dobrych. Na tyle odporne, żeby włazić w nich wszędzie, gdzie najdzie mnie ochota. Wypróbowałem w życiu sporo modeli bojówek, od demobilu po drogie modele producentów cywilnych, ale to do SFU Next zawsze wracałem. Żadnych innych spodni nie kupiłem więcej niż dwie pary, SFU Next mam pięć par. Czy oznacza to, że są idealne? Nie są. Biorąc pod uwagę cenę, za którą Helikon je sprzedaje, gdzieś musiało się znaleźć miejsce na oszczędności. Wymieńmy więc teraz…

Wady

Zacznijmy od kwestii najbardziej upierdliwej, jaką jest

Słabe szycie guzików

Helikon przyoszczędził na procesie wszywania guzików. Jeśli zdecydujesz się na zakup spodni SFU Next, pierwsze co musisz zrobić, to przyszyć guziki w rozporku. Nie trzeba od razu pruć fabrycznego szwu, wystarczy wzmocnić go swoją własną nitką.

Jest to operacja niezbędna, bo fabrycznie przyszyte guziki potrafią odpaść już po paru dniach użytkowania.

Wady powtarzalne

Użytkując pięć par spodni SFU Next zauważyłem, że na wszystkich parach pojawiają się identyczne uszkodzenia. Zaznaczę, że mogą one wynikać z mojego indywidualnego sposobu chodzenia, ale z kronikarskiego obowiązku je opiszę. W każdej parze poddają się kanaliki, w które wszyto tasiemki, służące do zaciskania nogawek. Uszkodzenie jest łatwe do samodzielnego naprawienia.

Każda para wcześniej czy później puszcza na wewnętrznej stronie uda, w tym samym miejscu.

Powyższe problemy każdy względnie ogarnięty człowiek jest w stanie rozwiązać przy pomocy igły i nitki.

Wersja MK2

Chwilę temu Helikon wypuścił spodnie SFU Next w wersji MK2. Reklamuje ją jako poprawioną. Z mojego punktu widzenia wykonał jednak serię kroków do tyłu. Wymienić tu można choćby ograniczenie dostępu do zawartości kieszeni cargo (jedna z krawędzi patki jest na stałe przyszyta, analogicznie jak w pierwotnych SFU), odstąpienie od wszywania D-ringów, co wymusza wpinanie własnych karabińczyków… I z mojego punktu widzenia największy grzech: odejście od organizerów w kieszeniach cargo. Naprawdę, jeśli Helikon chciał coś w SFU Next poprawić, wystarczyłoby zamienić guziki w rozporku na kanadyjskie… Skoro jednak uznali za stosowne popsuć swój najlepszy model spodni, pozostaje mi tylko zachęcić Czytelnika do zakupu wersji tu opisywanej, póki jest dostępna. A jeśli jeszcze znajdzie się na jakiejś wyprzedaży, to brać w ilości hurtowej!

Otagowano , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

8 odpowiedzi na „Spodnie SFU Next, czyli pożegnanie króla

  1. Pingback:Poddupnik z Aliexpress - Tanie Przetrwanie

  2. Pingback:Termokubek Helikon-Tex - Tanie Przetrwanie

  3. Pingback:Nakolanniki ochronne M-Tac - Tanie Przetrwanie

  4. Krzysztof komentarz:

    Cześć,
    początkowo chciałem napisać tylko, że podpisuję się pod Twoją recenzją wszystkimi czterema kopytkami, ale krótki komentarz w stylu „super, potwierdzam” raczej zniechęci ludzi, którzy szukają rzetelnych informacji i drugiej opinii z niezależnego źródła.
    Dlatego po kolei:
    – Pożegnanie króla – na szczęście SFU Next są ciągle dostępne w sprzedaży i cena dzisiaj – 23.07.2022 ciągle jest prawie taka, jak podałeś. Szczerze mówiąc, byłem zdziwiony jak sprawdziłem.
    – Materiał – po dwóch latach użytkowania widać, że nie jest to nówka nie śmigana i są odbarwienia w miejscach gdzie ociera się o sprzęt z zewnątrz czy wewnątrz, ale nie przesadzajmy – to nie są spodnie do garnituru. Ogólnie na jakość nie narzekam.
    – Kieszenie na biodrach- a konkretnie kieszonki pod główną i nad cargo – małe, ale świetnie nadają się na kompas. Nie trzeba grzebać i szukać w głównej czy cargo. Fabrycznych D-ringów nie używam, więc nie oceniam.
    – Kieszenie cargo – wewnętrzny organizer jest OK – łatwiej sięgnąć po potrzebny sprzęt i nie grzechocze w marszu
    – kieszenie na ochraniacze kolan – niby mała rzecz, a cieszy. Zwłaszcza, jak trzeba przejść na kolanach kilka metrów włażąc do starego bunkra, albo robić zdjęcia z przyklęku na skałkach. Patent z cięciem starej karimaty nie wpadł mi do głowy, ale nie jestem zbyt bystry ;-). Nakolanniki M-Tak, o których wspomniałeś są dostępne na Allegro, ale teraz kosztują 26 zł za parę.
    – Okolice pasa – system regulacji obwodu w pasie bardzo mi się podoba – na dobrą sprawę pasek nie jest potrzebny. Tyle tylko, że trzeba kontrolować wagę, bo długość rzepów jest ograniczona. W pewnym wieku to staje się problemem 😉 Jeżeli chodzi o szerokość szlufek, to mam te same wrażenia – są za wąskie dla części pasów i trzeba zdjąć klamrę. Niby nic, ale denerwuje. Przecierania się szlufek na plecach nie zauważyłem. Być może dlatego, że bardziej przecierają mi się się dodatkowe, grubsze szlufki, których używam do zawieszania sprzętu.
    – Szycie guzików – oj tak, bezwzględnie trzeba przeszyć guziki w rozporku. Pierwszy odpadł mi kilka dni po zakupie – przy drugim założeniu spodni.

    • Bartek komentarz:

      Cześć,

      Dzięki za obszerny komentarz 🙂 Wkładki M-Tac faktycznie poszły w górę (i nie tylko one…) – od jakiegoś czasu planuję aktualizację wpisów pod kątem cen, bo faktycznie inflacja zasuwa. Szczęśliwie okres, w którym kompletnie nie miałem czasu na bloga się kończy, trzeba będzie to w końcu zrobić.

      Pozdrawiam,
      Bartek

  5. leśny dziad komentarz:

    W kieszeniach spodni nic nie nosimy. Mogłoby ich nie być. Dla mnie. Nosimy na pasku albo w kamizelce albo w kurtce typu smock (dlatego tak bardzo te kurtki kochamy).
    Zgadzam się NEXT są trwałe ale…spodnie austriackie, stary model z wiskozy (nowsze już nie!), czasem dostępne za 40-50 zł są po prostu niezniszczalne.
    Co do nowszych modeli Helikona (wszystkich spodni) to zmieniała się rozmiarówka. Po wymianie zdań z Helikonem i sprawdzeniu przez nich (musiałem wymienić 5 par różnych spodni kupionych jednocześnie u 2 sprzedawców na rozmiar większe) dostałem odpowiedź iż zmienili…producenta w Azji a on ma własną rozmiarówkę (to tyle o własnych projektach Helikona i kontroli jakości – nie ma praktycznie żadnej – zamawiają i nie sprawdzają co przychodzi – po mojej interwencji polecieli do magazynu z miarką).
    Nowe modele oceniam wyżej niż stare. OK, może nie są tak trwałe ale są wygodniejsze i lepiej oddychają. Warte wyższej ceny.

    • Bartek komentarz:

      Cześć,

      Dzięki za komentarz. Myślałem, że to subiektywne wrażenie, że coś się w tych spodniach zmieniło (zrzuciłem parę kilo, więc zamówiłem rozmiar mniejsze) – a że sam nie drążyłem, dobrze wiedzieć, że to nie subiektywne wrażenie.

      Pozdrawiam,
      Bartek

    • Krzysztof komentarz:

      „W kieszeniach spodni nic nie nosimy” – są dwie szkoły, falenicka i otwocka 😉
      Kamizelka to dla mnie raczej overkill – jestem turystą, a nie komandosem, a kurtkę mam zwykle przytroczoną do plecaka. Na pasie noszę raczej cięższy sprzęt (z pomocą szelek) – lustrzanka, dodatkowe obiektywy, lampa błyskowa, statyw, lornetka. Na dodatkowy szpej już brakuje miejsca, dlatego kieszenie przydają mi się na drobiazgi jak mapnik, czołówka, kompas, notes i długopis, chusteczki itp.
      Dzięki za info o zmianie rozmiarówki – z wiekiem nie chudnę, więc mógłbym się nieźle zdziwić 🙂
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  • Spis treści