Vagabond Seat Pad

Czytelnik zaznajomiony z recenzją poddupnika z Aliexpress wie, że jestem fanem podkładek do siedzenia. Jeśli ten sam czytelnik czytał wpis dotyczący metody stopniowania, wie, że jestem również fanem Survivaltech. Jeśli więc Survivaltech projektuje podkładkę do siedzenia, chyba jestem w sprzętowym raju.

Nie jestem.

Vagabond Seat Pad obserwowałem od premiery. Mając dobrą podkładkę do siedzenia, czekałem na promocję i swój egzemplarz kupiłem w ramach promocji Black Friday 2020. Helikon się postarał: obniżka ceny plus darmowa baseballówka do każdego zamówienia. Ryzyko było niewielkie: baseballówki wielbię, a czapka Helikona kosztuje tyle, co podkładka. Uprzedzając zastrzeżenia, nie januszowałem – Vagabond nie był jedynym produktem w koszyku 😉 Nie zmienia to faktu, że matę użytkowałem krótko. Jeśli więc ją opisuję, znaczy, są zastrzeżenia 🙂

Przed zakupem Vagabonda na premierze powstrzymały mnie dwa parametry: wymiary i waga. Helikon podaje szerokość i wysokość siedziska, bez danych o grubości. Deklarowana masa to 90 gram. Zdjęcia nie sugerowały, że poddupnik jest grubszy niż poddupnik z Aliexpress…. trzykrotnie większą masę robiła więc cordura, albo bardzo gęsty materiał izolujący.

Izolacja

Nadzieja, że Helikon zastosował jakąś magiczną piankę umarła dość szybko. Będąc na działce lubię pierwszą kawę wypić siedząc na schodach do drzwi wejściowych. Pierwsze starcie z zimnym betonem Vagabond Seat Pad przegrał z kretesem. Przy temperaturze oscylującej w granicach zera, izolując miejsce, gdzie plecy szlachetną nazwę swą tracą poddupnikiem z Aliexpress, nigdy nie czułem chłodu. W tych samych warunkach podłożony pod zad Vagabond Seat Pad przypominał bezlitośnie, że beton jest zimny. Ten sam problem odnotowałem, gdy chciałem odizolować się od zamarzniętego pnia w lesie. Na wszelki wypadek przeprowadziłem jednak test termowizyjny.

Dwie butelki Nalgene Wide Mouth napełnione wodą podgrzaną w czajniku elektrycznym, przykryte odpowiednio opisywaną matą i chińskim poddupnikiem, w obserwacji termowizyjnej pokazują wyraźną niższość produktu Helikona. Wychodzi, że mój zad miał rację – masa wynika z zastosowania cordury jako obszycia podkładki, zaś izolacja jest po prostu gorsza.

Design

Każdy fan Appla zgodzi się, że design czyni cuda. Nie skusiłbym się na Vagabond Seat Pad, gdyby nie jego zajefajny wygląd. Na zdjęciach czy w terenie, podkładka od Helikona wygląda fachowo. Wrażenie robi zwłaszcza system składania i przenoszenia.

Vagabond Seat Pad jest podzielony na 6 części. Po odpowiednim złożeniu, całość spina się przy pomocy paska z napem. Dodatkowy pasek z D-Ringiem można przewlec przez zapięcie, formując pętlę umożliwiającą zapięcie na pasie lub (zgodnie z deklaracją producenta) na systemie Molle.

Albo i nie Molle

Pasek spinający złożony Vagabond Seat Pad ma szerokość 20 mm. Czytelnik zaznajomiony z systemem Molle wie, że składa się on z poziomych taśm o szerokości 25 mm. przeszytych w komórki, które powinny pomieścić pionową taśmę o szerokości również 25 mm. (działanie systemu opiszę w osobnym wpisie). Co mogło pójść nie tak?

Helikon wpadł na pomysł, żeby D-ring zabezpieczyć materiałem wyglądającym na Hypalon. Pomysł świetny, gdyby nie fakt, że przy okazji zostało zastosowane rozszerzenie z 20 na 25 mm. I odpowiednio szerszy D-ring. Który nie mieści się w standardową komórkę.

OK, uczciwość nakazuje przyznać, że da się założyć D-ringa na Molle, wymaga to jednak nieco szarpaniny lub wprawy w układaniu puzzli 3-D. Czyli nic, co jest wskazane przy szybkim zwijaniu się z miejsca postoju. jest to klasyczny przypadek błędu konstrukcyjnego wynikającego z przekombinowania: gdyby zastosować D-Ring dostosowany do taśmy 20 mm. problem by nie wystąpił.

Jeśli chcesz troczyć siedzisko na zewnątrz plecaka, jedyną sensowną opcją są pasy kompresyjne albo kieszeń cargo.

Puzzle 3d

Montaż Vagabond Seat Pad w systemie Molle nie jest jedyną aktywnością sprzyjającą rozwojowi wyobraźni przestrzennej. Podkładka dzieli się na 6 kawałków, które można złożyć na wiele różnych sposobów. Helikon zakłada, że podkładka będzie składana tak, by dwa paski z napami znalazły się po zewnętrznych stronach podkładki.

Problem polega na tym, że sposób złożenia nie jest intuicyjny nawet po kilkudziesięciu podejściach, może więc się skończyć np. jak poniżej.

Sześciokawałkowa konstrukcja sprawia również, że Vagabond Seat Pad kompletnie nie nadaje się do wachlowania ogniska.

Podsumowanie

Czy powyższe argumenty powodują, że Vagabond Seat Pad nie znajdzie nabywców? Nie sądzę. Design czyni cuda. Taktyczny wygląd odpala fascynację produktem: przetestowałem na sobie (kupiłem) i na koledze, którego wyciągnąłem na ognisko. Pomimo argumentacji na temat wad Vagabonda, był skłonny odkupić go ode mnie bez testowania (rozważałem opcję sprzedaży podkładki). Gdybym nie miał doświadczeń z dziesięciokrotnie tańszym i lepszym odpowiednikiem, niniejsza recenzja miałaby zupełnie inny wydźwięk. Teraz poddupnik służy jako neutralna kolorystycznie podkładka foto… i na tym pewnie zostanie.

Póki co kolega dostał w prezencie poddupnik z Aliexpress. Który nieodmiennie, w przeciwieństwie do Vagabonda, polecam.

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Spis treści