Szalokominiarka WP

Jakieś, jak podpowiada Wikipedia, 12 lat temu (a przynajmniej na 2009 datowane są polskie źródła) wybuchła w Polsce moda na chusty wielofunkcyjne typu Buff. Czyli rurkę z odprowadzającego pot materiału. Rurkę, którą można założyć na szyję, przerobić na czapkę czy cokolwiek tam sobie człowiek wymyślił. Nowatorskie? Niekoniecznie. Ta sama Wikipedia wskazuje, że ktoś po prostu podmienił materiał w konstrukcji noszonej w wojsku co najmniej od II wojny światowej… po wypromowaniu pomysłu wypuszczając również wersje wełniane. Pomysł – pod nazwą szalokominiarki – przyjął się również w Wojsku Polskim. Dzięki czemu jest dostępny z demobilu w śmiesznie niskiej cenie.

Co to jest śmiesznie niska cena? Pierwszy egzemplarz kupiłem w 2015 roku w Armyworld za oszałamiające 5 PLN. Teraz kosztuje 8 – cóż, inflacja 🙂 Linka tradycyjnie pod obrazkiem.

Buff po wojskowemu

Szalokominiarka WP jest zrobiona mniej więcej z wełny. Mniej więcej, bo jeśli pamięć nie myli, na metkach można znaleźć informacje o domieszkach różnych innych materiałów (np. anilany). Zapewne dzięki tym domieszkom – uspokajam wełnofobów – nie występuje w niej efekt gryzienia.

Konstrukcja szalokominiarki jest trywialna: około metrowej długości komin z miło grzejącego materiału. Jak wspominałem, zastosowanie ograniczone jest wyłącznie fantazją. Czytelnik szukający inspiracji może znaleźć ją chociażby na stronie Buffa.

Osobiście noszę szalokominiarkę jako zwykły komin lub w roli – nazwa zobowiązuje – pełnoprawnej kominiarki. Odrobina wyobraźni przestrzennej pozwala na kombinację, która nie tylko grzeje, ale i fajnie wygląda.

Noszona w roli komina szalokominiarka grzeje lepiej niż dowolny szalik – nie trzeba jej wiązać, więc nie tracimy ociepliny na dyndające końcówki węzła. Żeby nie być gołosłownym – FLIR w dłoń!

Uprzedzając czytelników martwiących się o autora – 17° C to nie żadna hipotermia a tylko wychłodzona skóra. Dlatego właśnie termometr wkładamy pod pachę a nie przykładamy do czoła 😉 Warto jednak zauważyć istotną różnicę w ilości ciepła oddawanego przez gołą skórę i przez skórę chronioną przez szalokominiarkę.

Czy warto?

Pomyślmy… Oryginalny Buff z wełny merino to wydatek około 100 PLN. Za tę cenę można mieć 12 szalokominiarek. Albo 10, z kosztami przesyłki. I choć może się okazać, że kupiony przedmiot jest starszy niż nabywca (na metkach z datą produkcji widywałem lata 70-te) i przed pierwszym praniem trąci zapachem magazynu, nie ma we wszechświecie ogrzewacza na szyję z lepszym stosunkiem jakości do ceny. Kolejne egzemplarze dorzucałem do różnych zamówień z Armyworld. Kilka kupiłem w sklepach z demobilem. Część mam w mieszkaniu, kilka leży na działce, sporo – podobnie jak w przypadku poddupnika z Aliexpress – rozdałem znajomym. I żaden z nich nie narzeka 🙂

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Spis treści